niedziela, 22 marca 2015

Czy chłopcy są gorsi od dziewczyn?



Kiedy w 17-tym tygodniu ciąży okazało się, że noszę pod sercem Chłopca- odetchnęłam z ulgą. Koniec z pytaniem numer jeden, na które przyszło mi odpowiadać kilka razy dziennie. "Co byś wolała, chłopca czy dziewczynkę?". Oficjalnie wolałam "Nieważne co, aby zdrowe było", nieoficjalnie marzyłam oczywiście o córce. Przecież od małego karmiono mnie bajką o tym, że córka lepiej się z rodzicami  (a z mamą to już w ogóle) dogaduje, jest opoką na stare lata, łatwiej się chowa, mniej choruje.Córka jest lepsza. Jest spełnieniem marzeń, a Syn to tylko przypadek niefortunny. No trudno, zdarzył się, trzeba wychować. Z Córką można zaplatać warkocze, przymierzać sukienki, lalkami się bawić, paznokcie malować, babskie sekrety mieć. A z Synem? Co z takim robić? Trudno powiedzieć. Karmiono mnie historiami o kobietach, które do skutku walczyły o Córkę i zostały na placu boju z czterema Synami. CZTEREMA! Trudno o większy pech, prawda? No i ja do tego pechowego worka z etykietką "Syn" wpadłam. Słyszałam "No trudno.", "Może następnym razem się uda?", "Oj, będziesz miała ciężko, chłopcy się gorzej chowają". I tak dalej. 

W 23 tygodniu trafiłam na porodówkę. Później na patologię ciąży, nie pierwszy zresztą raz. Podczas usg lekarz pyta czy wiem co będzie. Chłopiec-mówię pewnie. Chłopiec?- zdziwił się lekarz- No nie wiem... Zaraz się przyjrzymy...
I to 'zaraz się przyjrzymy' okazało się najdłuższą chwilą mojego życia. Ciąża zagrożona, nie wiadomo co będzie, a ja - głupia!- płaczę. Po policzku coraz więcej łez spływa. Bo jak to "No nie wiem", jak to "przyjrzymy się"? Miał być Chłopiec, na pewno. Ja nie chcę córki, chcę mojego Małego Chłopca. Chcę poznać Jego męski świat i autka z Nim puszczać...
- Tak, jednak chłopiec!- lekarz przerywa moje myśli zanim zagalopują za daleko. Po chwili spogląda na mnie- No i czego pani ryczy, chłopak fajna sprawa, a tu każda babę chce!- kręci głową z dezaprobatą.
- Kiedy ja właśnie chłopca chcę! Dziękuję Panie Doktorze! Bardzo dziękuję!- wykrzyknęłam radośnie, bo właśnie w tej chwili uświadomiłam sobie, że na Syna, to na Niego czekam i o nim marzę.
- A, to już mężowi podziękować trzeba- uśmiecha się pod nosem i kiwa głową- tym razem zadowolony ze mnie.

I urodził się ten Chłopiec, mieszka z nami już prawie 4 lata. Jest fantastyczny! Uwielbiam kiedy zbiera dla mnie kwiaty na łące i kiedy mówi, że jak dorośnie- kupi mi pałac ze złota. Uwielbiam jak razem z Tatą mówią na mnie "Nasza Dziewczyna!". Uwielbiam Jego opiekuńcze "Nie martw się, Mamo". Podoba mi się w Nim Jego siła, odwaga, zwinność. Kiedy upadnie, zazwyczaj otrzepuje kolana i biegnie dalej. Rower, hulajnoga, bieganie- to Jego żywioł. Taki mały, a już widać, że facet z Niego pełną gębą. Pokłóci się, wykrzyczy swoje, a za pięć minut "Mamuś...", trajkocze jakby się nic nie stało. Często wpada w złość, ale nie wie co to foch. Nie chce być setną Anną czy Elsą na balu, tylko codziennie zmienia zdanie. Lwem? Piratem? Kucharzem? Klaunem? Strażakiem? Kotem? Nie, jednak będzie piratem. Obdarte kolana, bojówki z licznymi śladami po trawie, kieszenie pełne kamieni i patyków. Lubię ten chłopięcy świat. I myślę ze smutkiem o tym, że chłopcy są dyskryminowani. Bo są! Ciągle czytam o tym, że to dziewczynkom i kobietom pod górkę. Pewnie tak, pewnie są takie obszary, w które wkrada się do naszego kobiecego świata niesprawiedliwość. Ale życie chłopca to też nie "bułka z masłem". Syn mi kiedyś zdał pytanie czy dziewczynki są lepsze. To nie wzięło się znikąd. Jest bystrym i spostrzegawczym chłopcem. Słyszy, widzi i wyciąga wnioski. Na przykład wtedy, kiedy na placu zabaw jedna pani opowiada drugiej, że urodzi się Jej druga wnuczka. Całe szczęście, modlili się o dziewczynkę, bo z chłopakiem, to skaranie boskie! Wtedy kiedy chłopiec z lokami po pas jest wytykany palcami. A dziewczynka? Jej przystoi każda fryzura. Wtedy kiedy, w wieku niespełna dwóch lat, pcha drewniany, czerwony  wózek z misiem i słyszy "Chłopiec z wózkiem?!" 
Milion takich, niewinnych (czy na pewno?) sytuacji. 

Ale to jeszcze nic. Uważam, że prawdziwy problem zaczyna się gdy chłopiec staje się ojcem. Obserwuję to zjawisko bardzo wnikliwie od lat czterech. Mój Mąż jest wspaniałym Tatą! Robi przy Synu wszystko to co ja. Wiele rzeczy robi lepiej niż ja. Znam wielu takich Ojców, normą stało się równe zaangażowanie rodziców w sprawy związane z Dzieckiem. Wspólne dzielenie obowiązków z Nim związanych. Mimo to Oni- Ojcowie nadal czują się jak rodzice gorszej kategorii. I zdarza się, że są jako rodzice dyskryminowani. 

Kiedy? 
"Wtedy, gdy pielęgniarka w szpitalu robi wielkie oczy, gdy mówimy, że dziś ja zostanę z naszym  Dzieckiem na noc"- mówi mój Mąż. 
"Wtedy, gdy lekarz mówi do żony, a nie do nas."- mówi kolejny fantastyczny Tata. 
"Wtedy, gdy znajomy dziwi się, że noszę dziecko w chuście, a to przecież 'babskie sprawy'." wspomina następny.
"Wtedy, kiedy córka choruje i ja nie mam możliwości pójść na zwolnienie lekarskie, bo w moim miejscu pracy obowiązuje nieformalny przepis, że ojciec na zwolnienie nie chodzi. Nigdy. A żona już 4 razy w tym roku była, a przecież też pracuje na etacie. Dziadków do pomocy nie mamy, chciałem raz ja wziąć na siebie ten obowiązek..." - skarży się inny Tata.

Na pewno nie wszędzie tak jest.
Są lekarze, którzy wierzą, ze Tata poda dziecku leki równie dobrze jak Mama. 
Pielęgniarki, które wiedzą, że Tata poradzi sobie z Maluchem w szpitalu na równi z Mamą, a może nawet lepiej, bo jest od niej spokojniejszy. 
Są znajomi którzy rozumieją, że bliskość z dzieckiem, to nie babska sprawa. To sprawa rodzica. 
I pracodawcy, którzy nie  robią zadymy, kiedy raz w roku to facet, dla odmiany, jest na  zwolnieniu by opiekować się chorym dzieckiem. 

Cudownie mieć Córkę i cudownie mieć Syna. Tata jest tak samo ważny w życiu Dziecka jak Mama. 

Mówmy o tym głośno. A jeśli masz ochotę wyrazić odmienne zdanie- spójrz czy Twojej rozmowie nie przysłuchuje się Mały Chłopiec, który przed snem zapyta "Mamo, a chłopcy są gorsi od dziewczyn? Dlaczego?!"



Hulajnoga- Cogio Kids Italy. Kiedy pomyślałam o hulajnodze, w głowie miałam oczywiście popularną Mini Micro. Już prawie ją kupiłam, gdy okazało się, że Miesio ze swoim wzrostem musi mieć już nie Mini a Maxi Micro. A ponieważ czeka nas również kupno nowego roweru (16") i fotelika samochodowego, cena okazała się na ten moment zaporowa. Wtedy w oko wpadły mi hulajnogi Cogio, wyprodukowane w tej samej fabryce co Micro. Cena świetna, my mamy tę większą, z regulowaną rączką (obciążenie do 50kg), ale są też takie dla Maluszków, o tu. My naszej używamy kilka dni i nie mam póki co zastrzeżeń- jest lekka, solidnie wykonana, zwrotna, ale stablina, cichutka, koła dały sobie radę nawet na wertepach i w lesie :) Od kiedy się pojawiła Mieszko jej nie wypuszcza z rąk :) Hulajnoga dostępna w sklepie Bemisie (dostawa kurierem od 99zł  free!)

Z szafy Mieszka :
Bluzka- Lindex
Spodnie- Next
Czapa- H&M

30 komentarzy:

  1. Powiem Ci, że czytałam ze zdumieniem... Nigdy nie słyszałam tekstów, że lepiej mieć córkę, raczej odwrotnie, że ktoś ma "ileś tam" córek i cały czas stara się o syna, bo przecież facet musi zbudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna... Tego typu historie, nigdy odwrotnie... Zdarzało się również, że na wieść o tym, że chcę mieć trzecie dziecko, ktoś pytał "ale po co, przecież masz już parkę" lub zamiast pogratulować z powodu ciąży "co, wpadka?", no ale to już zupełnie inna kwestia ;)
    Nie widzę też problemu w tym, ze chłopiec bawi się lalkami, czy dziewczynka samochodami, a komentarze (zazwyczaj starszych pań) zbywam uśmiechem, bo co wdawać się w bezsensowną dyskusję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz.Ja to obserwuję od urodzenia Miesia, na placu zabaw, wszędzie. Choć oczywiście zdarzają się wyjątki. Ten tekst jest również dla tych, którzy faworyzują chłopców,w którąkolwiek stronę- to jest niezdrowe i nie podoba mi się takie podążanie za stereotypem. A komentarze o lalkach (Miesio miał lalę chłopca i uwielbiał z nią paradować po osiedlu;)) słyszałam nie o starszych pań, tylko od młodych matek o.O "Ja swojemu bym nie pozwoliła" albo "Mąż by mnie zabił gdybym dziecku lalkę kupiła. A On uwielbia, u kuzynki zawsze bawi się lalą". Starsze panie raczej mówiły "Ale fajny Tatuś kiedyś z Ciebie będzie".

      Usuń
    2. Podpisuję się pod wpisem Zebrry obiema rękami :-)
      Mam Córeczkę, która jest w zależności od nastroju bardziej dziewczęca lub "chłopacka" ;-) także takie 2w1 :-)
      A co do Miesia - takiego Smyka mieć to pełnia szczęścia!

      Usuń
  2. Irytujące są takie stwierdzenia "to jest lepiej, niż to". Musze przyznać, że sama jestem zaskoczona, bo częściej spotykałam się z mitem "syna pierworodnego". Mam też znajomych, którzy cuda wyczyniali starając się o dziecko (czyt. chłopca). Jednym chłopiec się urodził, drugim chłopiec zaraz przyjdzie na świat i zastanawiał się kiedyś jaka byłaby ich reakcja na dziewczynkę, skoro wszystkie starania były podporządkowane wróżbie, mającej zagwarantować urodzenie chłopca. Rozumiem, że można mieć jakieś preferencje, ja sama je miałam ale dziwi mnie odwaga do manipulowania takimi rzeczami. Chyba bałabym się rozczarowania, wolę brać to, co los mi daje i modlę się żeby dał, bo już długo staramy się o drugie dziecko, a trójka byłaby szczytem moich marzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że podświadomie ma się preferencje. I to normalne, ludzkie jest. Sama chciałabym doznać tego i tego- być mamą chłopca i dziewczynki. Choć nie będę płakać jeśli się nie uda, być jedyną kobietą w domu- to też jest fajne :)
      Pomimo tego co wolimy, co myślimy- zastanówmy się czasem zanim wygłosimy kolejną złotą myśl na temat chłopców i dziewczynek. Naprawdę niemalże każdego dnia słyszę, że dziewczynki grzeczniejsze, szybciej się rozwijają, łatwiej z nimi można się dogadać itd. Mój chłopiec też to słyszy i ma przekonanie, że dziewczynki są lepsze. Myślę, że takie tezy wygłaszają te kobiety, które mają nieciekawe doświadczenia z mężczyznami. Ja znam wielu fantastycznych facetów i do głowy by mi nie przyszło, ze my dziewczyny jesteśmy fajniejsze :)

      Usuń
  3. Syn czy córa? Nigdy nie myślałam kogo wolę będąc w ciąży. Przy pierwszej przeczuwałam dziewczynkę,a przy drugiej chłopca. Trafiłam. Najbardziej mnie wkurza tekst, nie becz chłopaki nie płaczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Chłopiec musi być dzielny, silny, nie może się roztkliwiać i płakać. Nie daj bóg jak jest wrażliwy, co z niego za facet wyrośnie? Akurat tu się odnoszę do obserwacji innych chłopców, bo mój to 100% samiec ;)

      Usuń
  4. Pamiętam jak będąc w ciąży usłyszałam, ze będziemy mieli syna .... i sama nie wiem czemu podświadomie odetchnęłam ...
    chociaż momentami nie nadążam za męskimi pomysłami (wychowywałam się głównie wśród dziewczyn) ...

    OdpowiedzUsuń
  5. A u nas dzielimy się po równo, również zwolnieniami lekarskimi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak trzymać, Zo :) My też wszystkim po równo (mniej więcej, bo nie wyliczamy sobie ;)) poza zwolnieniami- z tym w branży M. jest problem ;) Więc dzielę się zwolnieniami po równo z naszą kochaną Nianią :)

      Usuń
    2. Dobrze, że macie Nianię :0 Nam pomaga czasem mama K. Też dobrze, że jest ;)

      Usuń
  6. Uśmiecham się na takie planowanie, wróżenie, sposoby 'na dziewczynkę' lub 'na chlopca' ;) Niektórzy walczą o dziecko i cieszą się, że JEST, że ZDROWE.

    Ostatnio w przedszkolu przyszla jedna mama z nowo urodzonym maluszkiem odebrac synka. Na nasze gratulacje i pytanie o plec odpowiedziala malo radosnie, ze znowu chlopak. A ona chciala corke. Sukienki i warkoczyki. A nie policjantow i zlodziei, autka bez przerwy.
    U nas sa i lalki, gotowanie (a przeczytalam juz na innym blogu ubolewanie mamy, ze ma syna i nie bedzie mogla bawic sie kuchenka, garnkamk itp.), zabawy we fryzjera, wycinanki, klej z brokatem itp.

    Po urodzeniu dwóch synów słyszę, że teraz to MUSI byc corka...

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do ostatniego zdania- chcesz powiedzieć, ze trzecie w drodze?! :) Czy w planach? Bo jeśli w drodze- nie mogę doczekać się imienia- wymyślasz piękne, trafiasz w mój gust w 100%! :)

    Co do sposobu na dziewczynkę, nie wiem czy działa, ale jeśli kiedyś będziemy chcieli dziecko to właśnie "na dziewczynkę" spróbujemy ;) Mam brata i zawsze marzyła mi się parka, co nie oznacza, że nie cieszyłabym się z dwóch chłopców ;) Ja niestety wiem aż za dobrze co to znaczy problem z ciążą i walka o zdrowe dziecko, więc dla mnie to oczywiste, że na pierwszym miejscu ważne jest to by było zdrowe. Tak naprawdę tylko to jest ważne, reszta to pikuś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super ta koszulka. U mnie na przekór jak chciałam dziewczynkę urodziłam pierwszego chłopca, jak później wymyśliłam sobie dwóch chłopaków łobuziaków wyszła córka i tym o to sposobem mam parkę jak dla mnie świetny układ właśnie dlatego że poznałam te dwa światy. Fajnie się wychowuje zarówno małego faceta (samochody, koszule i piłka) jak i małą kobietkę(lalki, sukienki i gotowanie), akurat różnic w łatwości w wychowaniu jest mnóstwo ale myślę że to raczej kwestia charakterów, po prostu każde dziecko jest inne. Mój syn nigdy nie powiedział że chciał by mieć brata za to ostatnio usłyszałam "Lenka choć do mnie poprawie Ci tego kucyka" wiec myślę że i oni zadowoleni. Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Lenka choć do mnie poprawie Ci tego kucyka"- słodkości :))

      Usuń
  9. Tak! Tak! Tak! Cała prawda, która dokładnie pokrywa siewz moim doświadczeniem. Nawet nie wiesz jak bardzo wkurza mnie to, ze WSZYSCY współczują mi drugiego syna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, to wspaniale, że będziesz miała drugiego Syna! JA nie współczuję Ci wcale, co najwyżej troszkę zazdroszczę ;) Otoczona facetami, czego chcieć więcej?! :)

      Usuń
  10. Piękny wpis! Ja jestem mamą dwóch chłopaków i rozumiem doskonale to wszystko, o czym napisałaś! Dzięki za to.
    Kiedyś też chciałam córkę, ale teraz wiem, że chłopcy są fantastyczni! I kocham ten ich "męski" świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłopcy fantastyczni, jakbyśmy miały córki, to byśmy mówiły, że one są fantastyczne. Bo... to dzieci są fantastyczne po prostu :)

      Usuń
  11. Jestem mamą dwóch chłopców i jest mi z tym dobrze. Nie zamierzam starać się za wszelką cenę o dziewczynkę. Widocznie los tak chciał. Pamiętam jak na spacerze z drugim synem tuż po jego urodzeniu dawna sąsiadka zapytała się o płeć dziecka. Z radością odpowiedziałam, że chłopiec. Na co ona odpowiedziała "szkoda, zobaczy pani trzecia będzie dziewczynka". Zatkało mnie i nie wiedziałam co odpowiedzieć. Dodam, że wspomniana kobieta ma trzech synów... Jeśli chodzi o zabawy to nie mamy problemów aby bawić się np. w gotowanie, sprzątanie itp. Chłopcy mają kuchnię z wszystkimi potrzebnymi gadżetami. Zawsze chętnie coś upichcą naśladując mamę. Tym co ugotują karmimy misie i inne pluszaki. Nie widzę w tym nic złego bo może kiedyś zechcą ugotować coś w prawdziwej kuchni ku radości swojej mamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, mój ma całe kuchenne zaplecze w pokoiku :) Ostatnio jakoś zabawy w gotowanie porzucił, ale uwielbia układać do snu pluszaki, opiekować się nimi (dwie lalki- chłopczyki też są). No i dobrze, będzie kiedyś świetnym Tatą! :)) Pozdrowienia dla Twoich Chłopaków! :)

      Usuń
  12. Wiesz, co? Chodzi za mną ten temat od jakiegoś czasu. I dochodzę do wniosku, że faktycznie chłopcy są coraz częściej dyskryminowani. Coraz częściej, to właśnie o chłopcach się zapomina, bo przecież wszędzie "równouprawnienie". Tyle, że mam wrażenie, że odnosi się ono jedynie do przywilejów dla płci pięknej. Bo chłopak włosów długich mieć nie może, w różowej bluzce wstyd się pokazać, a zabawa wózkiem i lalkami to już w ogóle obciach na całej linii. Bardzo często słyszę, że powinnam Mateuszowi obciąć włosy, bo w długich to jak dziewczyna wygląda. A nie ma przecież bardzo długich włosów. I on nie chce mieć krótkich, więc co? Na siłę mam do fryzjera go zaciągnąć? Ma różową bluzkę z rekinem i na pytanie dlaczego nie chce jej nosić powiedział "bo boję się rekina", a nie "bo jest różowa". Także, oswajaliśmy rekina, by nie był taki straszny ;) Nie wiem czego ludzie się boją zabraniając chłopcom tego różu i zabawy lalkami. Że zniewieściali wyrosną? Przecież to nie jest kwestia koloru, jaki się ubiera. Że chłopaki się bawić z nimi nie będą? W porządku, jeśli patrzą tylko na ubiór, to może i lepiej że syn takich przyjaciół mieć nie będzie? Wiem, że łatwiej zabronić "dziewczyńskich zabaw" zamiast uczyć synów empatii, wrażliwości i radzenia sobie z głupimi odzywkami kolegów. Tylko takie zabranianie może przynieść odwrotny skutek, niestety. I wyrządzić więcej szkody niż pożytku.

    Hulajnoga świetna! Ile Mieszko ma wzrostu? Bo właśnie zastanawiam się jaką hulajnogę kupić. Z poprzedniej Mateusz wyrósł i muszę się rozejrzeć. A fotelik wiesz już jaki? Zdecydowaliście się już na konkretny? Ja się chyba z 1,5m-ca namyślałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Dziewczynka bawi się w dom, opiekuje lalami i trenuje w ten sposób bycie Mamą. A Chłopiec? Jak ma być dobrym Tatą bez treningu? Mieszko widzi, ze nie tylko mama prasuje, pierze, gotuje, tylko Tata często też wykonuje te czynności. I naśladuje to w zabawie :) A włosy- też miał długie i było gadanie, oj było! Niestety jednak nie układały się i ciachnęliśmy. Mati ma piękne włosy!!! :)
      Ja też nad fotelikiem dumam. Casualplay- być może, choć zdrada romera boli ;) Chciałabym jednak coś tańszego niż poprzedni, tamten kupowaliśmy w czasie kiedy sporo jeździliśmy autem, teraz to się zmieniło. Marzę, że zamkniemy się w kwocie 600zł :) A hulajnoga- ona ma regulowaną rączkę, starczy na kilka lat. Jest od 5 roku życia teoretycznie, ale Mieszko ma wzrost 110 i jest ok (na najniższym stopniu ma ustawioną rączkę) Szczerze Ci polecam tę hulajnogę, jesteśmy zachwyceni i sama nie wiem czemu rozważałam drogą maxi micro!

      Usuń
  13. Mam synka i marze o drugim :)
    A jako lekarz na Oddziale pediatrycznym musze przyznać że o wiele bardziej wole jak ojciec jest przy dziecku! a już w szczególności gdy mama jest w okresie połogu to uwazam, że Tata na noc jest niezbędny. Ostatnio miałam taka sytuację na oddziale - dziewczynka 15miesięczna z zapaleniem oskrzeli, bardzo negatywna w badaniu, trudno było ocenić skuteczność leczenia bo co do niej przychodziłam to był ryk i nie miało znaczenia czy przyniosłam ze sobą beczącą owieczke, czy świnkę czy zagadałam czy w desperacji śpiewać próbowałam, ryk i koniec.
    Mama dziewczynki młoda ok 20 lat. Aż na trzeci dzień przyszedł tata - 19 lat chudy dresiarz z wytatuowanym HWDP na dłoni - spokojnie mówił do córki - no słuchaj pani doktor musi cie zbadac żebyś zdrowa była, nie martw sie bedzie dobrze. Pierwszy raz nie płakała! Pozwoliła się osłuchać, zbadać brzuch i to bez płaczu.
    Poźniej tylko pytałam czy tata przyjdzie ;)
    Ojcowie w Szpitalu to najczesciej skarb.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam synka i marze o drugim :)
    A jako lekarz na Oddziale pediatrycznym musze przyznać że o wiele bardziej wole jak ojciec jest przy dziecku! a już w szczególności gdy mama jest w okresie połogu to uwazam, że Tata na noc jest niezbędny. Ostatnio miałam taka sytuację na oddziale - dziewczynka 15miesięczna z zapaleniem oskrzeli, bardzo negatywna w badaniu, trudno było ocenić skuteczność leczenia bo co do niej przychodziłam to był ryk i nie miało znaczenia czy przyniosłam ze sobą beczącą owieczke, czy świnkę czy zagadałam czy w desperacji śpiewać próbowałam, ryk i koniec.
    Mama dziewczynki młoda ok 20 lat. Aż na trzeci dzień przyszedł tata - 19 lat chudy dresiarz z wytatuowanym HWDP na dłoni - spokojnie mówił do córki - no słuchaj pani doktor musi cie zbadac żebyś zdrowa była, nie martw sie bedzie dobrze. Pierwszy raz nie płakała! Pozwoliła się osłuchać, zbadać brzuch i to bez płaczu.
    Poźniej tylko pytałam czy tata przyjdzie ;)
    Ojcowie w Szpitalu to najczesciej skarb.

    OdpowiedzUsuń
  15. Arizono, zgadzam się! Jak tylko pielęgniarki zrozumiały, ze u nas Tata równie zaangażowany jak mama- w ogóle przestały na mnie zwracać uwagę :P M. potrafiła zachować zimną krew nawet gdy sprawy toczyły się w b. złym kierunku. No i Mały na badaniach z Tatą spokojniejszy :) A w weekendy, gdy nie musiał wstawać do pracy, przejmował szpitalne nocki i mogłam się wyspać w domu, zebrać siły na kolejny szpitalny tydzień.

    OdpowiedzUsuń
  16. jestem mamą trzech chłopców. Pierwsza ciąża płęć nie miała znaczenia druga ciąża chciałam córkę wiadomo warkoczyki, sukieneczki, spineczki ale też syn co cóż zawsze chciałam trójkę dzieci w tym córkę więc miałam oststnią szanse, ale i tym razem syn, zmieniłam zdanie chcę czwartego dziecka mam nadzieję że się uda że będzie córa, jeśli będzie syn śmieje się do meża że w psychiatryku wyląduję :) kiedy starsze panie które raczej znam z widzenia pytały o płęć trzev=ciego dziecka i mówiłąm że trzeci syn to mi współpczuły ! a ja o mało nie płakałam z dwóch przyczyn że przecież płęć nie ma znaczenia że nie powinny tak mówić nie powinny współczuć ważne aby zdrowe ważne że wogóle się udało że będzie że będzie kochane ale z drugiej strony tak bardzo jednak pragnełam córkli

    OdpowiedzUsuń
  17. Hmm, ja raczej słyszę że lepiej mieć syna. Bo... sama nie wiem, nazwisko przekaże dalej, czy co? Ale czasem zastanawiam się czy nie dlatego słyszę że lepszy syn, bo mam córkę. A ludzie jak to ludzie, szpilę czasem lubią wsadzić. Pewnie że cieszyłam się jak usłyszałam że będzie dziewczynka, ale przecież z chłopca cieszyłabym się tak samo. Takie uwagi puszczam mimo uszu, ale teksty typu "dziewczynka musi być grzeczna a chłopak może łobuzować" okropnie mnie irytują. Albo podział na zabawki dla dziewczynek i dla chłopców. Przecież zabawki są po prostu dla dzieci!

    OdpowiedzUsuń
  18. Hmm, ja raczej słyszę że lepiej mieć syna. Bo... sama nie wiem, nazwisko przekaże dalej, czy co? Ale czasem zastanawiam się czy nie dlatego słyszę że lepszy syn, bo mam córkę. A ludzie jak to ludzie, szpilę czasem lubią wsadzić. Pewnie że cieszyłam się jak usłyszałam że będzie dziewczynka, ale przecież z chłopca cieszyłabym się tak samo. Takie uwagi puszczam mimo uszu, ale teksty typu "dziewczynka musi być grzeczna a chłopak może łobuzować" okropnie mnie irytują. Albo podział na zabawki dla dziewczynek i dla chłopców. Przecież zabawki są po prostu dla dzieci!

    OdpowiedzUsuń