Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W kuchni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W kuchni. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 lipca 2014

Rok z Górkami.




Przedostatni wpis, ten o czarodziejskim ogrodzie, uświadomił mi coś ważnego. Kiedy powstawało to miejsce- służyło głównie znajomym i rodzinie. Potem zaczęły pojawiać się pojedyńcze komentarze. "Fajne zdjęcia", "Fajnie napisane"- to był szczyt marzeń. A potem wydarzyło się coś o czym nie śniłam. Zaczęliście dzielić się tutaj swoją  historią, myślą, refleksją. Dzięki Wam to miejsce zaczęło żyć. Za zaufanie, na tyle wielkie, że zostawiacie tu skrawki Waszych historii- DZIĘKUJĘ.

Jeszcze się nie zdarzyło, by po wpisie z Górkami w tle, moja skrzynka była pusta. Lubicie te wpisy, są tacy co proszą o więcej. I będzie więcej! Bo są dwa "tematy", które mój obiektyw uwielbia. Miesio i Górki właśnie:) A dla nowych czytelników mam retrospekcję- rok z Górkami.

Sierpień i Miesio, który Zanim zaczął mówić -śpiewał...
Wrzesień, to Dmuchawce czy piórka- mój ukochany wpis, z ukochaną Szafą Tosi w tle oraz Okienne inspiracje prosto z Górek
Październik również był górkowy- najpierw ukazał się wpis Są takie miejsca..., a potem Z miasta- na wieś.
Listopad- tu też są Górki, a jakże! We wpisie Jeszcze jesień.
GrudzieńZwyczajnie, o Świętach.
W styczniu było trochę nudno;) Z tej nudy właśnie powstał wpis, jedyny do którego ciągle wracam- Nuda!
Luty, luty... Czyżby znalazł się jeden miesiąc bez Górkowych kadrów? A nie, skądże znowu! Było przecież O tym, co cieszy Małego Człowieka.
W marcu czuliśmy się w Górkach Jak w domu :)
A w kwietniu były Święta i bliscy nam Ludzie zasiedli wspólnie przy górkowym stole.
Maj. Był Dzień Mamy i  Mama miała swoje 5 minut;)
Pierwszego czerwca świętowaliśmy Dzień Dziecka.Gdzie? Ano w Górkach!
No i w końcu lipiec, który przyniósł najbliższy memu sercu wpis. Wpis o tym, że w życiu, jak to w życiu...



wtorek, 8 lipca 2014

Zdrowe lody dla ochłody;)



Kochani, zapraszamy Was dziś na lody. Zdrowe lody. Jak się ma w domu samych lodożerców, trzeba kombinować by było i smacznie i zdrowo:) Wszystko zaczęło się od nabycia foremek (3,99 w rossmannie!) Wlewamy do nich soki, jogurt naturalny z owocami (to dla nas, bo Miesio na diecie prawie bezmlecznej), wlewamy do nich wszystko co mamy pod ręką:)
Dziś, bardzo prosty i mało odkrywczy, przepis na lody jaglano-malinowe.

1. Do foremek wkładamy malinki- u nas po 3 do każdej foremki (przy okazji trochę matematyki w praktyce;))


2. Gotujemy ok pół szklanki kaszy jaglanej (dobrze wypłukanej) w mleku ryżowym (na oko, tak by się nie przypalała)

3. Ugotowaną kaszę miksujemy z dobrym sokiem owocowym (my użyliśmy takiego w szklanej butelce, bez cukru, chyba owocowy sad się nazywał)


4. Koktajlem z kaszy jaglanej i soku dopełniamy foremki i zamykamy wkładając kolorowe patyczki.


5. Wstawiamy do zamrażarki na kilka godzin.


6. I mamy zdrowe i pyszne lody! Prawda, że proste?:)


piątek, 16 maja 2014

Ten dzień.

Od kiedy pojawił się na świecie, ten majowy dzień stał się najważniejszym dniem w roku. Trzynasty. Już od majówki niecierpliwie wyglądany. W żaden inny, własnie w ten dzień, postanowiliśmy zebrać w jednym miejscu najbliższe Mieszkowemu sercu osoby. M. odwołał ważny wyjazd służbowy i zaczęliśmy przygotowania. Pomyślałam nawet, że może za bardzo ekscytujemy się tym dniem, ale... czy można cieszyć się mniej z pojawienia się w naszym świecie tego Cudu? No nie! Można tylko bardziej i mocniej. Z każdym rokiem. Ten dzień to święto nie tylko Miesiowe. To święto całej naszej trójki. Czuwa nad tym M., który pilnował by oprócz sprzątania, pieczenia i prezentów był czas na odtwarzanie tamtego dnia w najdrobniejszych szczegółach. Pokazanie Małemu na zdjęciach tych pierwszych dni. 
"Słodki byłem, co?"- powtarzał mały Narcyz;)
Od trzech lat jesteśmy Mamą i Tatą. Uczymy się i wciąż popełniamy błędy, ale jesteśmy. Choć żadna inna rola nie przyniosła nam tylu trudnych chwil, żadna nie dała też takiej radości, satysfakcji, spełnienia.
Prosiliście o tę fotorelację, więc będzie garstka inspiracji kulinarno- dekoracyjno- prezentowych. Nie wszystkie zdjęcia zrobione w tym dniu, ponieważ nie obfitował on w  nadmiar wolnego czasu i światła ( było bardzo pochmurno, tak jak 3 lata temu.)


Słodkie babeczki, bazę czyli puste babeczki kupiłam w tesco (w czerwonym, tekturowym pudełku, szkoda, że nie spisałam nazwy- naprawdę pyszne). Babeczki wypełniłam kremem ( serek mascarpone+ jogurt grecki+ odrobina cukru pudru- wymieszać i gotowe), przystroiłam malinami, winogronami, borówkami. Potem leżakowały godzinkę w lodówce.

Słone babeczki. Puste babeczki -również z tesco (słone były w pudełku niebieskim). Do środka serek z łososiem (np. almette), na zewnątrz pomidor, rzodkiewka, szczypiorek, co tam jeszcze sobie wymyślicie.

Ciasteczka amarantusowe (trzecie zdjęcie w dół;)). 125g masła, 1,5 szkl. pszennej mąki, 0,5 mąki amarantusowej, jajo, 0,5 sykl.cukru pudru. Zarobić ciasto, włożyć na godzinę do lodówki. Po wyjęciu rozwałkowujemy, wycinamy kształty i wrzucamy do piekarnika na 10 minut.


Urodzinowe dekoracje- pompony, ozdobne wykałaczki, zielone słomki- Mamabu

Wszystkie prezenty spotkały się z uznaniem Miesia (bo czerwone!). Z największym niewątpliwie perkusja (TUTAJ). Marzył o niej od dawna. Z domu nie wychodzi natomiast bez plecaczka- liska (TU), który został natychmiast podpisany (wprasowanki i naklejki z nadrukiem TU)  i nowego kasku oraz bluzy, którą przyniósł kurier w środku urodzinowej imprezy. Uwielbiam tego Krasnalka:) Cudne bluzy proDUCKt, dla dużych i małych, znajdziecie TU i na fb.

wtorek, 21 stycznia 2014

Pewien piątek.


Piątkowe popołudnia. Uwielbiam. Są zapowiedzią dwóch dni, kiedy to z płynącym czasem możemy zrobić dokładnie to co chcemy.  Pójść na spacer? A może na rower? Upiec ciasto? Zrobić zakupy? Wpaść na kawę do znajomych? A może zostać w domu i zakopać się pod kocem z zimową lekturą? W te dwa, magiczne dni nie ma rzeczy niemożliwych. Wszystko jest po naszemu,  wszystko jest tak jak chcemy.


Na koniec podzielę się z Wami naszym weekendowym ciachem. Niby jabłkowe, ale ja nazwałabym je raczej migdałowym. To pierwsze bezglutenowe ciacho jakie zrobiłam, wygląda niepozornie, ale jest pyszne! A przepis banalnie prosty.Ciacho można też polać roztopioną, gorzką czekoladą :) 


A do naszego ciacha doskonale pasują: ciepły sweter, imbirowa herbatka i zimowa lektura. Nie wyobrażamy sobie bez niej naszej codzienności, zwłaszcza teraz, kiedy zmogło nas choróbsko;) Oto zimowe pozycje w naszej biblioteczce:
1. O zimie
2. Zimowe popołudnie
3. Najbardziej na całym świecie lubię śnieg!
4. Jabłonka Eli.
5. Czupieńki i gwiazdka.
6. Mroźna noc ( uwielbiamy całą serię!)

* zdjęcia byle jakie, nie panuję jeszcze nad ciemnościami, które nadchodzą wraz z godziną 16... Ale pracuję nad tym:)

czwartek, 2 stycznia 2014

Zabawa w gotowanie.


Zaparza, kroi, szatkuje. Odmierza, miesza, wsypuje. Piecze, smaży, GOTUJE! To zabawa, która ( i to już od wielu miesięcy) nie ma sobie równych!




PRZYDADZĄ SIĘ:

Kuchenka- my nie posiadamy, mieliśmy przerobić krzesełko na kuchenkę, ale okazało się, że do zabawy potrzebujemy wieeelu metrów płaskiej powierzchni;) Czasami rolę kuchenki pełni u nas stolik pod laptopa- wystarczy rozłożyć na nim czarne, tekturowe kółka (palniki) i gotowe!
Jeśli jednak szukacie kuchenki z prawdziwego zdarzenia- zajrzyjcie do Magdy. Podaje na blogu przepis jak wyczarować takie cudo: KUCHNIA DIY

Drewniane owoce do krojenia, metalowy zestaw kawowy- Tchibo

Mięciutkie gruszki i jabłka- Made by Naja

Czapka kucharska- naszą zrobił Tata, z kartonu, zszywek i prześcieradła :)

Fartuszek- dziecięce rozmiary można znaleźć w home&you

Porcelanowa zastawa, garnki, pluszowe warzywa, owoce, babeczki i in.- Ikea

Przydadzą się też różności z kuchennych szafek- drewniane łyżki, łopatki, mamine garnki, sitka, wałki i wszystko co tylko przyjdzie Wam do głowy.

Pysznej zabawy życzymy:)