niedziela, 25 sierpnia 2013

Po prostu Artek.

Między jedną wycieczką a drugą, między trzecią wizytą a czwartą- zdjęcia Arturka. Słabość mam do tego Chłopaczka cudniastego! Może dlatego, że gdy tylko rozpoczęłam przygodę z fotografowaniem 'cudzych' Dzieci (świadomym, bo mimowolnie robiłam to chyba zawsze)- Artek poszedł na pierwszy ogień, o TU. Wtedy miał 7 tygodni, teraz ma 7 miesięcy, ale minki wciąż te same:)






 Mała retrospekcja. Ziew 7 tygodniowego Artka.


A tu już ziewanko Artka- 7 miesięczniaka;)


 No cóż, ciotka nudna z tymi swoimi  fotkami jest;)




'Sesja domowa', totalnie spontaniczna, o dziwo nie wyszła. Zazwyczaj  spontany najlepsze, ale nie tym razem. Za mało światła, za dużo Dzieci plączących się pod nogami ( w tym jedno własne szukające rozpaczliwie straży pożarnej...;)). Nic to, powtórzymy. Tymczasem kilka jako takich kadrów, coby Mamy Arturkowej tak zupełnie nie rozczarować...






środa, 21 sierpnia 2013

Wiktorkowa sesja

Wiktor- chłopczyk o przepięknych oczach i długaśnych rzęsach. Pasjonat czterech kółek;)
















Cudowna, kolorowa girlanda to dzieło GeleMele,  Wiktorka pochłonął kącik autkowo- ciuchciowy, więc ' z bliska' będzie można jej się przyjrzeć następnym razem;) A cudowności od Gele Mele polecamy!

środa, 14 sierpnia 2013

Ubrankowo- płaszczykowo:)


Miał być dziś nadmorski post. Ale, ale, przeglądam zdjęcia a tam-  wszędzie on! Na Miesiu rozpięty, na Miesiu zapięty, na śpiącego Miesia narzucony... To na prawej, to na lewej stronie przez Miesia noszony. No wszędzie on! I tak oto zamiast wpisu nadmorskiego, będzie wpis ubrankowy a konkretnie PŁASZCZYKOWY;) Bo płaszczyk ten jest najszczerzej przez nas polecany! Po raz pierwszy zobaczyliśmy go u Klockowego Bola i już wtedy to dwustronne 2 w 1 ( bo i bluza i płaszczyk) nam ( no dobra- głównie mamie;)) się  szalenie spodobało. Jeszcze bardziej zachwyciła mnie słoniowa wersja bluzo-płaszczyka. Już wiedziałam co będzie jak moje Dziecko zobaczy, to ubranko. I  nie pomyliłam się wcale. " ELMELL!" powiedział z nabożeństwem Syn 5 sekund po tym jak rozpakowałam paczkę.  I teraz nie ma mowy o założeniu innej bluzy. Ma być " Elmel" i już:) A książkowego Elmera chyba znacie?:)



Mamie podoba się bardziej strona dresowa...




...  Miesiowi oczywiście Elmerowa...





... a Tacie podoba się najbardziej to, że jak zmajstrują z Synem kolejne plamisko, to hop-siup, zakładają płaszczyk na drugą stronę i mama nie wie nic ani o plamie, ani o nadprogramowych lodach, które ukradkiem spałaszowali. No przynajmniej do czasu, kiedy to z Synem dokona wyczynu podobnego i wpadnie na taki sam pomysł zatuszowania sprawy ;)




Mama jako istota przyziemna i praktyczna (przynajmniej w kwestii Księciulowego odzienia)  lubi płaszczyk za to, że jest mięciutki, cieplutki  i  długi ( wreszcie sobie może Łobuz siadać gdzie chce. Piasek? Beton? Kamol? Proszę bardzo!). No... bądźmy szczerzy, troszkę  lubi go też za to, że jest taki piękny;)
Chłopaki lubią płaszczyk głównie ze względu na jego walory zabawowo- edukacyjne. Okazuje się, że Elmerki można policzyć (Liczy Tata, wspomagany, w zakresie do 5, przez Miesia;)) oraz  pograć nimi w kolory ( Tata wymienia kolor a Miesio szybko " łapie"  odpowiedniego Elmerka ).


No i najważniejszy test- rowerowy. Zaliczony! Bałam się, że tak długa bluza utrudni Mieszkowi  szaleństwa na dwóch kółkach, ale obawy te okazały się zupełnie bezpodstawne:)


Dla zainteresowanych płaszczyki ( różne wzory i kolory)  i nie tylko płaszczyki TU