W końcu odpoczywamy i korzystamy z uroków lata! Mieszko zawzięcie "łapie" motyle, podlewa kwiatki, podgląda bąki i pszczoły krążące szumnie nad lawendową drogą... W międzyczasie przeglądamy karty pięknej książki " La natura" i przymierzamy się do książkowego wpisu. Ale o tym innym razem, dzisiaj kilka migawek z Górek- naszego azylu:)
Ach, te " komaly" ;)
Ubrankowo:
kapelusz,spodnie, koszula-h&m
sandałki- renbut
bluzka z szopem -by mama ( farbki do tkanin znów poszły w ruch;))
Rajulku, jaki wspaniały szop!
OdpowiedzUsuńZdolna jesteś. I to farbkami. Ja bym nawet pisakiem takiego nie namalowała ;)
W sumie chyba borsuk a Miesio mowi, ze to "zik"(dzik), sama juz nie wiem co to za zwierz, ale do naszego pokoju lesnego pasuje idealnie, więc zagości tez na poduszkach.
OdpowiedzUsuńA cala moja farbkowa przygoda zczęła się dzięki Tobie:)
:-) już nie mogę doczekać się tych szopo borsuko dzikich poduszek!!!
OdpowiedzUsuńEvelio, maszyna kaput, ale już tak bardzo ich chcę, że chyba wymaluję na gotwych poszewkach. Tylko co się stało z białą, poczciwą bielizną pościelową?? Wszędzie kolory, wzory, paski, kropki , ciapki...
OdpowiedzUsuńŚliczny chłopiec! W zasadzie młody mężczyzna ;)
OdpowiedzUsuńGenialnie wyszła Ci ta koszulka z szopem. Nie myślałaś kiedyś, żeby nie sprzedawać swoich wyrobów? ;D
Dziękuję za odwiedziny u mnie :) Ja również z chęcią zostanę częstym gościem Twojego bloga :*
Nefertari, dzięki:) Co do koszulek- to dopiero moja druga;)
OdpowiedzUsuńŚwietna obróbka zdjęć. Podoba się.
OdpowiedzUsuń