poniedziałek, 2 lutego 2015

Świat dziecka.




Świat dziecka. Mojego. Jaki jest? Pełen wyobraźni i magii. Czarów i cudów. Dobrych ludzi, pięknych rzeczy. Brak w nim miejsca na prawdziwą zazdrość, na pogoń za czymś czego mieć nie można. Brak miejsca na sytuacje i problemy, których rozwiązać się nie da. Świat mojego Syna, to dobre i bezpieczne miejsce. Nie wiem ile jeszcze takich błogich lat przed Nim. Chciałabym wyszarpać od losu jak najwięcej. Tych słodkich chwil, kiedy patrzy na mnie ufnie, swoimi wielkimi oczyskami i zna rozwiązanie każdego mojego dorosłego (czasem tak bzdurnego) problemu. Mojej zachcianki. Mojej słabości. Świat mojego Syna jest prosty.

Na  moje chciałabym (nowy aparat/obiektyw, nowe buty/mieszkanie, nową torebkę/sukienkę- niepotrzebne skreślić) rzucone gdzieś mimochodem- podbiega, zarzuca drobne ramionka na moja szyję i mówi "Ale mamuś, jak dorosnę to Ci wszystko kupię!".

Na moje mogłabym (posprzątać/ ugotować/ zrobić prawo jazdy)- podbiega, bierze mnie za rękę i ciągnie do swojego pokoju "Mamusiu, chodź, ja się z Tobą pobawię, będzie super!".

Kiedyś usłyszał jak narzekam, że nie mamy ogródka, nawet małego, a dla dziecka to taka frajda. A ten balkon, to też taki malutki, nawet wyjść się nie da, bez sensu. No, przecież zawsze myślałam, że moje dzieci będą jeść śniadanie na tarasie i boso po trawie hasać... Nie tylko u babci i dziadka. U siebie.
Spojrzał na mnie zdziwiony taki. 
-Ale mamo, co Ty? Przecież nasz ogródek, to jest najfajniejszy!
-Nasz ogródek?- pytam zdziwiona
-No tak, ten za domem!

I tak to. Pas trawy z naszym domem stał się naszym ogrodem. Idziemy na spacer, a Miesio czasem zarządzi :
-Chodźmy dziś do naszego ogródka, dawno nas nie widział!
Spacerujemy między krzakami, pod oknami sąsiadów i... jesteśmy w zaczarowanym ogrodzie. Kiedy spadł śnieg moje Dziecko odkryło jeszcze jedną cudowność jaki ten ogród oferuje. Górkę do saneczkowo- jabłuszkowych zjazdów. Idealna, bo nie za wysoka, nie za niska. Taka w sam raz.
- Mamo! Nasz ogródek jest najlepszy! Szkoda, że Babcia takiego nie ma!!! - usłyszałam.

Tak sobie myślę, coraz częściej nawet... Czy nasze Dzieci rzeczywiście pragną tego, co tak rozpaczliwie próbujemy Im zapewnić?


Dzisiaj na zdjęciach NASZ ogródek, NASZ las i NASZ kot, z którym (jak z każdym spotkanym kotem) taki to dialog się wiąże:
- Ale śliczny! Może być nasz? Proszę, proszę...
- Synku, wiesz, ze nie możemy mieć kota, bo tata jest uczulony. Poza tym on pewnie już ma swój dom...
- Mamo, ale tak na niby nasz! Nie rozumiesz?


Z szafy Mieszka:
Czarna kurtka i kombinezon, rękawice- h&m
Śniegowce- Coqui
Turkusowy komin z uszami- Boskas Teddies
Dziergana czapa myszka- MonDu
Pomarańczowa kurtka- lidl

9 komentarzy:

  1. "Nie rozumiesz?" :) Rozczulające...

    OdpowiedzUsuń
  2. "Na niby nasz" - Twoje dziecko ma bardzo bujną wyobraźnię :) Cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny Mieszko! Oby nasi chłopcy jeszcze trochę w tym świecie pobyli.
    Pierwsze zdjęcie bajeczne! Wygląda jak drzwi do tego magicznego świata dziecka.
    Ps. Ty mówiłaś, że śniegu nie macie? Mt takich ilości nie widzieliśmy jeszcze w tym roku :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Marto, mieliśmy przez cale dwa dni! A dzis znów pada... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja-zolza, oj, to taki łobuziak, ale też wrażliwy i bardzo rozczulający tym co mówi, a Jego bujna wyobraźnia zdumiewa wszystkich. Czegoż to On nie wymyśli! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a my jeszcze nie doświadczyliśmy śniegu tej zimy :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że my dorośli gubimy gdzieś takie dziecięce spojrzenie na świat ...

    OdpowiedzUsuń
  8. zaczarowane zdjęcia :)
    alexanderkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń