niedziela, 12 października 2014

Czytamy sobie.




Książki, których miałam nie pokazywać. Bo Pana Pierdziołkę znają chyba wszyscy? Miesio zna od ponad roku i zaśmiewa się przy Pierdziołce do łez. A skoro, całkiem niedawno, dołączyła do kolekcji część trzecia- "Sny i tobołki pana Pierdziołki" - kolekcję z czystym sumieniem pokazuję! 
Pierdziołkową serię zapoczątkowała Miesiowa Babcia, kupując Mu część pierwszą. Dobrze zrobiła, bo ja bym chyba tych książeczek nie kupiła. I zrobiłabym błąd. Pan Pierdziołka, to zbiór śpiewanek i wyliczanek. Spotkamy tu wierszyki z naszego- rodziców i dziadków- dzieciństwa. Jadą, jadą misie, ojciec Wirgiliusz, panie Janie, siała baba mak, pieski małe dwa, wpadła gruszka do fartuszka i wiele innych klasyków. Wszystkie w jednym miejscu! Niektóre, dawno temu zapomniane, odkrywam z Miesiem na nowo. Każdy tom zawiera coś na deser- niegrzeczne wyliczanki. Niektóre czytamy (podmieniając niegrzeczne słowa grzecznymi), inne zostawiamy sobie na zaś, bo nasz przekorny Syn ma wrodzony talent do podłapywania (a potem nadużywania!) zakazanych słówek. A takowe można spotkać w niegrzecznych wyliczankach, na przykład w wyliczance mojego dzieciństwa "Wpadła bomba do piwnicy, napisała na tablicy ES o ES- GŁUPI pies. Jeden oblał się benzyną, drugi dostał w łeb cytryną, a trzeciego gonią psy i wypadniesz raz, dwa trzy.")


Książki o Panu Pierdziołce-  ZYSK I S-KA Wydawnictwo
Poducha w sowy-  CM like a bird  (fb)- to nowość w naszym kąciku czytelniczym. Duża, kolorowa i mięciutka. Do spania za duża, ale w dzień się z nią nie rozstajemy, wsuwamy pod plecki i czytamy, czytamy, czytamy... Świetnie sprawdza się też do nauki liczenia (liczymy sowy żółte, turkusowe, niebieskie, z niebieskimi uszkami, czerwonymi łapkami itp.)
Poducha królik- Łasica hand-made
Kapa- Dom Artystyczny

środa, 8 października 2014

Tylko chwile.


Tak naprawdę w życiu liczą się tylko chwile.

Ta chwila, kiedy całuję Cię na "dzień dobry", a Ty oplatasz mnie małymi ramionkami i wtulasz nos w moje włosy. "Chcę być zawsze z Tobą, Mamo!".

I kiedy Twój Tato całuje mnie w czoło i mówi, że o nic martwić się nie muszę. On przecież tu jest, czuwa i wszystko załatwi.

Chwila wieczorna. Bez świec, kolczyka w uchu i odświętnego stroju. Kiedy w dresach, zmęczeni, wśród rozwalonych zabawek. Patrzymy sobie w oczy. Tata i ja.

I ta w której, z rozwianym włosem, biegnę po Ciebie do przedszkola. A później zbieramy kasztany.

Także ta, kiedy jedziemy autem i śpiewamy w głos ulubioną piosenkę. Piosenkę całej naszej trójki. A potem nagle zaczynasz płakać lub o coś się wykłócać i magia chwili pryska. Nawet ta.

Chwile, w których obdarzacie mnie najpiękniejszymi słowami : "Kochanie...", "Mamuś...".

Też te w pracy. Kiedy znajduję klucz do któregoś dziecka. Albo nie znajduję. I dalej szukam. Za każdym razem kiedy któreś z Nich obdarza mnie uśmiechem albo łzą zaufania.

Kiedy zarywam noc gadając z przyjaciółką o absurdach.

I chwila w której Tata wchodzi do domu i mówi "Miałem stłuczkę."- jakże szczęśliwa! Bo nic Mu nie jest.

Kiedy mówicie, że budyń był pyszny, chociaż zrobiły mi się w nim grudki. I kiedy przyznajecie, że zupa jest okropna i zamawiamy pizzę. Kiedy mówicie, że zjedlibyście pulpety w tym sosie, co to tylko ja taki potrafię...

Chwila o poranku. Kawa i ja. Patrzę jak spokojnie śpicie.

Chwile, kiedy jesteśmy na spacerze, z wizytą u ukochanych Dziadków czy Przyjaciół. Kiedy wpada do nas Twój wujek Jędrek i zostaje na nocne pogaduchy.

Kiedy bawimy się klockami, czytamy książki, oglądamy bajki.

Chwile, kiedy się śmiejemy, dobrze bawimy, a także kiedy się złościmy i nie możemy się ze sobą porozumieć.

Synu, tak naprawdę w życiu liczą się tylko chwile. Nie niesamowite wydarzenia i szalone emocje. Nie przygody i wielkie rzeczy. Nie spektakularne osiągnięcia.

Chwile. Te zwykłe, najzwyklejsze. Z pozoru nieciekawe.

I jedyne czego tak naprawdę chcę od życia, to by tych zwykłych chwil było jak najwięcej.


poniedziałek, 6 października 2014

Z drugiej ręki.

Jak każda kobieta, poprawy nastroju szukam... na zakupach;) Od trzech lat, w trudnych chwilach, pocieszam się dziecięcymi książeczkami czy fatałaszkami. Nie wiem jak to działa, ale małe rzeczy poprawiają mój humor jak nic innego. 
Dlatego dziś, kiedy dzień gorszy, spełniam Waszą prośbę i serwuję wpis ubrankowy. Na blogu widzicie ubrania od naszych rodzimych projektantów/firm, ale to nie one stanowią bazę Miesiowej garderoby. Pojawiają się często tutaj, bo fotografuję przeważnie w weekendy, kiedy to Syn ma przywdziany strój (kontrolowanie) wyjściowy;) Natomiast na co dzień dominują ciuszki z wyprzedaży- głównie h&m, reserved, tesco (f&f) i ciuszki z drugiej ręki. Ta druga ręka, to nic innego jak second hand (od kiedy zmieniłam miejsce zamieszkania- rzadziej, nie mogę tu odnaleźć swojego sh, za to mam zapasy jeszcze z tego poprzedniego;) ), allegro i baby szafing. Kupuję przede wszystkim ciuszki niezniszczone, z firm, które są poza moim zasięgiem (oj, daleko do najbliższego lindex'a, zary czy next'a).
Oto kilka naszych jesiennych łaszków, z drugiej ręki właśnie. Podaję firmy i ceny, żeby udowodnić, że można ładnie, niedrogo, a czasami nawet bez wychodzenia z domu ubrać Szkraba :) 



sobota, 4 października 2014

Moja chwila.


Niektórzy mają swoje ulubione pióro, zeszyt, może starą maszynę... Ja mam ten arkusz bloggera. Uwielbiam jego biel zapełniać kadrami i czarnymi punkcikami. Literami, słowami, zdaniami. Siadam  przed tą pustką i myśli wyskakują z mojej głowy. Te które nie mogły się już w niej dłużej pomieścić. Dotyczące istotnych przemyśleń lub całkiem błahych, zwykłych spraw. To moja chwila. Czas dla mnie. Niektórzy mają kąpiel z pianą, ulubiony serial, różaną herbatę, słuchawki na uszach czy też mecz w telewizorze. Ja mam ten pusty arkusz bloggera.
Teraz, kiedy czasu tak wielkie deficyty nas dopadły- jeszcze bardziej doceniam. Ciszę. Chwilę mojej samotności. To odrobina luksusu w moim zabieganym dniu. A jak wygląda chwila, która należy tylko do Was? Nie do męża, dziecka, rodziny, przyjaciela, koleżanki, szefa, sąsiada, listonosza, sprzedawcy, przechodnia. Tylko do Was.


Z szafy Mieszka:
Cudna czapa- myszka- MonDu. Bardzo podobają mi się dzierganki, ale często gryzą mojego Miesia.  Ta czapa jest bardzo gładka i miła w dotyku, zupełnie niegryząca, uwielbiam!
sweter- Rebel (z drugiej ręki, allegro)
legginsy- Pan Pantaloni
Chustka w gwiazdki- Lou story
Buciki- Gocco