poniedziałek, 20 października 2014

To czego chcę.


Zwykłego, prostego życia. Bez zadęcia. Małych rzeczy, drobnych przyjemności. Tych samych twarzy wokół. Chcę.
Docenić chwilę ciszy i głośny tupot małych stóp o 7 rano. Smak kawy i uścisk dłoni- tej małej i tej dużej. I każdą chwilę mojej (nie)zwykłej codzienności.

Często piszecie, że wiem co w życiu ważne, że umiem docenić małe rzeczy i w zwyczajności niezwyczajność dostrzec. To miłe. I czasami faktycznie "umiem", "wiem". Ale pocieszę Was, że w praktyce właśnie (tylko? aż?) czasami. 

Bywają chwile, że to co powinno cieszyć- irytuje. Ciężko odnaleźć promień słońca w szarym dniu. Chce się czegoś co tak naprawdę do szczęścia potrzebne nie jest.

I wtedy zaczynam walkę sama z sobą. O to by cieszyć się moim zwykłym, dobrym dniem. A czasami pomaga mi w tym los. Na przykład, kiedy przejeżdżamy przypadkowo tamtą drogą... Pod tamtymi oknami, za którymi przeżyliśmy piekło. Nie dlatego, że uwięzieni z naszym wulkanem energii w szpitalu, a za oknem słoneczne lato. Nie dlatego, że gorączka, że kroplówka, że krew pobierana codziennie. Dlatego, że czekaliśmy (kolejny już raz) na diagnozę. Możliwe, że najgorszą. I dlatego, że nikt nie wiedział jak to się skończy.

Los uśmiechnął się do nas, sprawił, że najgorsza diagnoza nie nadeszła i wszystko skończyło się dobrze. Tamte dni są tylko wspomnieniem. I kiedy przejeżdżamy dziś tamtą drogą, zaglądamy w tamte okna- pukam się w czoło. "Głupia, oj głupia, masz przecież wszystko!". 

Pracuję nad tym by dostrzegać piękno w najzwyklejszych chwilach. Bez takich wspomnień, bez tamtej drogi. Ot tak po prostu.

To dlatego spisuję sobie tutaj te szczęśliwości, to forma ćwiczenia, które polecam i Wam. Oczywiście tylko jeżeli chcecie tego samego co ja. 

Zwykłego, prostego życia. Bez zadęcia. Małych rzeczy, drobnych przyjemności. Tych samych twarzy wokół. Chcecie. Docenić chwilę ciszy i głośny tupot małych stóp o 7 rano. Smak kawy i uścisk dłoni- tej małej i tej dużej. I każdą chwilę swojej (nie)zwykłej codzienności.



Z szafy Miesia:

Płaszczyk, kolorek rewelacja, krój chyba jednak mało męski, myślę, że przerzucimy się na pomarańczową marynarę:) I będziemy wnioskować o proste, chłopięce płaszczyki na wiosnę, bo świetna gruba dresówka, fajne wykonanie no i ten kolor, cudny! Helwiś (fb
Bluza, nasza ulubiona- Wata Cukrowa
Spodnie, nie do zdarcia, na Mieszku od 1,5 roku i jak nowe:) maby4baby
Trampki- h&m
Papcie- Slippers Family, Miesio orzełkiem zachwycony:)

kocyk- Zara home
poduszka- CM like a bird (fb)
królicza podusia- Łasica handmade

6 komentarzy:

  1. Ja chcę tylko tych małych rzeczy, które dają taką wielką radość...
    Zdrowia przede wszystkim. Bez tego wiele nie można. I znam ten okropny czas, kiedy go nie było i świat wywrócił się do góry norgami. Zaczyna się wtedy dostrzegać zupełnie inne źródło szczęścia. I cieszą inne rzeczy... te małe, dla innych zwyczajne, lub nawet nie dostrzegane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdrowie. Reszta jest w głowie i można swoją szczęśliwość wypracować. Ale bez zdrowia nie ma nic...

      Usuń
  2. Post taki mi bliski...ja żeby nauczyć cieszyć się z małych rzeczy musiałam najpierw dostrzec tragedię,nie swoją,nie naszą,ale bliskiej koleżanki dopiero wtedy doceniłam co mam...
    Zdjęcia jak zawsze mega ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Mnie strasznie dołują tragedie wokół. Staram się od nich odciąć. Niemniej motywują do tego by cieszyć się chwilą.

      Usuń
  3. Mistrzyni słowa, mistrzyni obrazu:-)

    OdpowiedzUsuń